Co się stało z haftowanym pierniczkiem?

Witam serdecznie w poświątecznym i noworocznym nastroju!
Niestety nie udało mi się odwiedzić Was i waszych blogów w okresie wigilii, był to nazbyt gorący i zapracowany czas. Zaraz po nim przyszedł sylwester i mój mały urlopowy wyjazd, a następnie choroba. I tak spotykamy się dopiero w połowie stycznia.
Dlatego teraz, przyjmijcie ode mnie najlepsze noworoczne życzenia. Mam nadzieję, że ten nowy rok przyniesie nam wszystkim jeszcze więcej czasu na robótki i pozytywne działanie!
 

Dziś chciałabym podzielić się z Wami, moją pierwszą, własnoręcznie uszytą bombką. Pamiętacie ciastka-pierniczka z "Zimowych nowości"? To właśnie on, miał zaszczyt trafić pod igłę i skończyć jako mięciutka ozdoba choinkowa.
Na drugą stronę bombki wykorzystałam czerwoną bawełnę oraz niezastąpiony len syntetyczny z CraftoholicSHOP.
Mój debiut ze ściegiem krytym i szyciem "w kółko" na maszynie uważam za udany. Jednak wiem, że parę elementów mogłam wykonać lepiej. Mam nadzieję, że w przyszłym roku, uda mi się naprawić wszystkie niedociągnięcia!
Resztę, pozostawiam do oceny Wam. Oto mój haftowany ciastek; przed konturowaniem, zaraz po nim i oczywiście w gotowej bombkowej formie:


Dziękuję za te wszystkie piękne komentarze pod moją poduchą! To mój pierwszy Bożonarodzeniowy hit, aż trudno mi uwierzyć w to, jak wielu osobom się spodobała. Dlatego na koniec, chciałabym pokazać Wam jak wyglądała w wersji prezentowej:

Pozdrawiam ciepło (bo za oknem bardzo zimno!) i ruszam oglądać Wasze noworoczne dzieła!

Zimowe nowości #1

Witajcie kochane!
Dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi najnowszymi zimowymi projektami. Biorąc pod uwagę, że w tym roku jest ich na prawdę wiele, a prawie każdy zahacza o inną technikę, postanowiłam podzielić je na dwie tury. Przez weekend chciałabym załapać trochę słońca, żeby sfotografować resztę i w przyszłym tygodniu pokazać Wam rezultaty.

Projekt nr #1 to moja perełka.
Pierwsza w życiu poszewka na poduszkę, nie byle jaka, bo z zakładką! Podjęłam to wyzwanie z lekkim strachem, jak się okazało potem, całkowicie nie potrzebnym, bo szyło się fantastycznie.

Jak widać, zdjęcia robiłam o różnych porach i światłach, żeby jak najlepiej oddać, ten na prawdę piękny wzór. Materiał z którego szyłam to syntetyczny, nadrukowany len, czyli mieszanka bawełny i poliestru. Sprawdza się genialnie przy dekoracjach domu.
Gdzie można go dostać? W na prawdę zaczarowanym miejscu dla wszystkich miłośniczek szycia i nie tylko! (http://craftoholicshop.com/)
Zapraszam Was serdecznie, nie tylko ze względu na wspaniały asortyment, ale również na fakt iż jest to moje nowe miejsce pracy! :D

Projekt nr #2 to na zdjęciu jeszcze nie rozpoczęty, teraz już powoli nabierający kształtu, szalik! Podobnie jak w zeszłym roku i tej zimy, wyciągnęłam z szafy druty. Tym razem szalik powędruję na moją szyje.

Żeby Was nie zmyliło zdjęcie, na drutach mam na prawdę 60 oczek. Szalik będzie szeroki i kolorowy, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Jeżeli chodzi o włóczkę, kupiłam ją w naszej Gdańskiej hurtowni (http://www.landpas.pl/), w na prawdę w okazyjnej cenie. Polecam Wam serdecznie to miejsce!

Na sam koniec przyszedł moment na kolejny mini hafcik!
Oto projekt nr 3#: CIASTEK!

Na zdjęciu, jeszcze nie otwarty, mini zestawik z serii "Christmas Characters", który zakupiłam w pasmanterii w Gdańsku. On również leży teraz obok komputera i jest już prawie skończony.

Jak widać, tej zimy nie próżnuję, a to dopiero początek!
Teraz przyszedł czas na rundkę, bo waszych blogach, już nie mogę się doczekać.


Bardzo dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem i pozdrawiam cieplutko!

Jabłkowe pyszności!

Kto pamięta o cudownych jabłkach prosto z drzewa moich dziadków? Dziś ponownie przyszedł czas na zachwalanie ich wartości i smaku! Chciałabym pochwalić się Wam moimi tegorocznymi słoikami. Nie jest ich wiele, ale są to pierwsze słoiki w moim życiu, dlatego zyskały również wartość sentymentalną.
Oczywiście na samiutkim wstępie, należy wspomnieć o nieodzownej roli Pawła przy wspólnym obieraniu i krojeniu jabłek, jest niezastąpiony! Jego pomoc to jeden z powodów dla których zdecydowałam się etykietować je naszymi imionami. (o drugim możecie przeczytać na końcu posta ;))
Nie wiem, czy któraś z Was miała okazję przygotowywać, a potem smakować takie domowo usmażone jabłka. Jest to na prawdę bardzo łatwa przekąska, a sprawia masę satysfakcji.
Wystarczy tylko:
1. Zerwać jabłka z drzewa.
2. Dokładnie wypłukać z robaczków (najlepiej w wieeelkiej misce).
3.Obrać i mało dokładnie pokroić jabłka w dowolne kształty.
4. Kosteczki jabłek wrzucić do dużeeeego garnka.
5.Gotować do satysfakcjonującej nas konsystencji musu.
5. Zawekować do słoików
 (metoda dowolna, w moim przypadku wystarczyło wrzucić na prawdę wrzące jabłka i wszystko pięknie się pozamykało.)

Taki musik serdecznie polecam szczególnie na chłodne zimowe poranki lub wieczory. 
Bardzo dobrze smakują na ciepło w wersji samotnej lub z płatkami owsianymi czy ryżem. Można też wykorzystać je do szarlotki.
Wysyłam do Was ogromne uściski za taką moc pozytywnych komentarzy pod ostatnimi hafcikami!
Jesteście niezastąpionymi motywatorkami, dlatego nie mogę pozostawić Was bez odpowiedzi, dlaczego te dwa obrazki mają czekać, aż na przyszły rok.
W lipcu 2017 planujemy z moim narzeczonym ślub. Jest to dla mnie okazja do tworzenia całkiem nowych ozdób, które pojawią się w przyszłości w całkiem nowym otoczeniu! To właśnie na ten czas będą czekać moje hafciki, chociaż nie ukrywam nie schowałam ich jeszcze do szafy, muszę się nimi nacieszyć. :D

Żeby podtrzymać tą nutkę romantyzmu, podzielę się jeszcze z Wami kilkoma zdjęciami z ostatniego jesienno- zimowego spaceru.
Miłego oglądania, trzymajcie się ciepło! 

Byle do wiosny! #2 KONIEC

Udało się! Moje dwa mini- hafciki w końcu są gotowe i oprawione. Wszystko wyszło tak, jak sobie wymarzyłam. Teraz pozostaje tylko czekać do przyszłego roku, kiedy to obrazki zaczną zdobić ściany!

Przy oprawie maluchów korzystałam z super kursiku, który znalazłam już kilka lat temu na blogu  ->; W Pieguchowie. Serdecznie go polecam, jest łatwy, szybki i przyjemny, zadziałał równie dobrze na haftach autorki, jak i moich.

Bez przydługawych wstępów przedstawiam Wam, moje haftowane maleństwa: 
Moje drogie, dla tych zdjęć polowałam na słońce dwa dni, mam nadzieję, że było warto!


Etap przygotowawczy:


Pozostawiam Was w kwiecistym, ocieplonym słońcem na fotkach klimacie! Życzę również jak najwięcej owocnych w robótki i jabłkowe tarty (jak z poprzedniego postu) jesiennych wieczorów!



Zapachniało jesienią

Dziś chciałabym pochwalić się moimi jesiennymi tartami. Przy ograniczonym czasie i ogromnych chęciach, wyszukałam w internecie przepis pod linkiem "Najprostsza tarta z jabłkami" klik ->  http://only-my-simple-kitchen.blogspot.com/2013/10/najprostsza-tarta-z-jabkami.html

Faktycznie, przepis okazał się prosty i przyjemny, serdecznie go polecam! Co prawda w mojej nadinterpretacji nie był już taki szybki, ponieważ postanowiłam dla lepszego efektu, użyć mini foremek, jednak czego nie robi się z miłości! (Tarty robiłam na dzień chłopaka)
Cała zabawa, z układaniem jabłek, na prawdę mi się spodobała, to na pewno nie były ostatnie tarty tej jesieni!
Mam nadzieję, że wyglądają tak apetycznie jak smakowały! 

Na koniec chciałabym jeszcze pokazać Wam, jakie cudo stworzył dla mnie Paweł!
Przed Wami, osobista, drewniana paleta na mulinki:
Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze, to taka niespodzianka, wejść na bloga i zobaczyć ich aż tyle!

Pozdrawiam i życzę pięknej jesieni, bo u nas wichura jakich mało!

Oby do wiosny! #1

Ostatnio na moim blogu gości zdecydowanie za mało hafcików. Należy to zmienić! ;)

Tuż przed wakacjami kupiłam na promocji dwa malutkie, wiosenne zestawiki. Przez letnie szaleństwo kompletnie o nich zapomniałam. Grzecznie czekały na swoją kolej i właśnie teraz, przyszedł na nie czas!
Na pomorzu temperatura nie rozpieszcza, dlatego te różowe kwiatuszki wprowadziły mnie w pozytywny i ciepły nastrój. Dodatkowo do zdjęć nawet wyszło słońce!

Oto pierwszy z hafcików:
 Oba zestawy, tworzą komplet, tak będą się prezentować:
Z rozpędu na kanwę wskoczył już ptaszek z drugiego zestawu. Jak możecie zauważyć leci w odwrotną stronę niż na schemacie. Stwierdziłam, że będą lepiej wyglądać, gdy odwrócę je do siebie dzióbkami.
 
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! To ogromna motywacja do działania.
Pozdrawiam.

Filcowy zawrót głowy

Kocham szycie! Po dzisiejszych zmaganiach z maszyną, mogę to stwierdzić z pełną odpowiedzialnością.

Prawdą jest, że natrudziłam się niemiłosiernie przy tym projekcie. Ucząc się i robiąc wszystko po raz pierwszy, popełniłam masę błędów,  jednak z efektu końcowego jestem na prawdę dumna!

Pozostaję pytanie, co uszyłam tym razem?

W ostatnich chwilach wolnych od nauki, dość namiętnie rozczytuję się we wszystkim co mi wpadnie w ręce. Wiąże się z wrzucaniem i przerzucaniem książek z torby do torby.
Jak wiecie, książki nie za często wychodzą z takiego potrzasku cało. Jednak od dziś, dbanie o ich zdrowie, ułatwi mi ten oto filcowy i serduszkowy pokrowiec:
Z jednej strony jest regulowany, żeby pasował do książek różnej grubości.
 Przy okazji tworzenia pokrowca, skorzystałam z internetowych pomysłów DIY na wstążkowe zakładki do książki. Sama zdziwiłam się jak bardzo są wygodne, a do tego wszystko pasuje do siebie na prawdę idealnie!
W dniu dzisiejszym, postanowiłam również, zmienić szablon bloga. Cytując, z przymrużeniem oka, mojego Pawła "Nowy szablon, nowe życie.", postanowiłam zachęcić siebie samą do częstszych wpisów, nawet podczas roku akademickiego. Trzymajcie kciuki!

 
Ps. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące pokrowca i maszyny do szycia. Zdałam sobie sprawę jakie to szczęście posiadać w domu taki zabytek! 

Ps. 2 Niestety podczas zmiany szablonu, utraciłam adresy moich ulubionych blogów, postaram się na bierząco je poodnajdywać, jednak będę bardzo wdzięczna stałym bywalcom za pozostawienie komentarza wraz z adresem. ;)

Pierwsze w życiu szycie!

Dawno, dawno temu...
Napisałam post o przewspaniałym prezencje od mojego ukochanego. klik ->
http://olcikowo-art.blogspot.com/2015/03/urodzinowy-prezent-kwiatuszki.html

Czas płynął, a to wyjątkowe urządzenie, jedynie zdobiło mój pokój, w takiej oto formie:



(Ta piękna podstawka to również dzieło Pawła.)

Jednak wczoraj, całkiem nie spodziewanie, w życiu tej historycznej maszyny i moim, nastąpił przełom. Postanowiłyśmy podjąć współpracę!
A to wszystko z błahej potrzeby posiadania pokrowca na laptopa i w końcu zakupionego na promocji filcu.
Oczywiście zasiadłam do maszyny, bez jakiejkolwiek wiedzy i umiejętności, ale z pomocą przyszedł mi niezawodny youtube! Sam pomysł i wykonanie pokrowca zaczerpnęłam od COza szycie. Serdecznie polecam Wam te filmiki, jeżeli tylko macie ochotę "coś" uszyć, to na tym kanale na pewno znajdziecie inspirację!

Po przydługawym wstępie, czas na to moje pierwsze w życiu szycie!
Oto szary pokrowiec na laptopa z bordową klapką według mojego projektu.






 Główny element ozdobny- ptaszek, to zwykła naprasowywanka, którą znalazłam w pasmanterii. Na pierwszy rzut oka wiedziałam, że będzie tu pasować i nie zawiodłam się!

A jak Wam się podoba moje małe dzieło? 
Coś czuję, że jest ono pierwsze, ale na pewno nie ostatnie! Tymczasem pozdrawiam i życzę dobrego popołudnia!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka